Internet, IT, SEO, Finanse, Design w przystępny sposób

Strona główna > Praca > Prawo Jazdy bardzo pomaga

Prawo Jazdy bardzo pomaga

Wtorek 14 maja 2013, przez admin

Mój pierwszy raz za kierownicą samochodu wywołał chyba potworny lęk u mojego instruktora - chociaż nie był to człowiek nieśmiały. Wciskałem pedał gazu do oporu zastanawiając się, jak bardzo odważni są ci wszyscy kierowcy, którzy zdecydowali się wraz ze mną współużytkować tę ulicę. Bałem się dotykać kierownicy - każdy ruch mógł wywołać tragiczne konsekwencje, ale nie mogłem po prostu się zatrzymać, bo nawet nie wiedziałem jak tego dokonać. Musiałem jechać. Z trudem utrzymywałem kierunek jazdy. Do dzisiaj mam problem z synchronizacją nacisku na pedał sprzęgła z naciskiem pedału gazu, tak aby płynnie ruszyć z miejsca.

Po otrzymaniu prawa jazdy przez blisko rok prowadzenie samochodu wzbudzało we mnie paniczny lęk.

Przyczyną była oczywiście nieśmiałość.

Każde skrzyżowanie było dla mnie egzaminem. Na każdym czaili się ludzie za swoimi kierownicami, którzy należeli do grona tych "doświadczonych", "wtajemniczonych", "ekspertów". Byli dla mnie wyrocznią. To oni narzucali prawa, a ja musiałem się dostosowywać.

Obwiniałem się za każde nieudane manewry na drodze. Zawsze to ja byłem winny, bo przecież byłem początkującym kierowcą.

Każda, nawet najkrótsza przejażdżka, nawet zimą kończyła się przepoceniem całego mojego ciała. Pot lał się kroplami.

Ale mimo wszystko próbowałem. Bałem się i próbowałem. Codziennie i codziennie. Musiało mi to chyba sprawiać przyjemność, skoro miałem taką motywację. Było naprawdę trudno.

Najbardziej obawiałem się tego, że silnik zgaśnie mi na środku skrzyżowania, a ja nie będę w stanie go zapalić i cała uwaga zostanie skoncentrowana na mnie.

Wszystko zmieniło się chyba po tym, jak udało mi się przejechać samochodem przez Austrię - zwłaszcza przejazd przez ruchliwy Wiedeń był przełomowy. Kilkupasmowe autostrady i tłum samochodów poruszających się w tym samym kierunku - na południe. Wtedy nauczyłem się walczyć o swoje prawa.

Wiedziałem, ze każda nieudana zmiana pasa spowoduje, że nie trafię do miejsca przeznaczenia. To był koszmar, ale taki, który kończy się cudownym oczyszczeniem. Pokonałem swoje lęki.

Od tej pory jazda samochodem działa na mnie relaksująco. Zupełnie nie liczę się z opinią innych kierowców, chociaż ich szanuję. Pozwalam sobie na popełnianie błędów. Uśmiecham się do siebie, gdy ktoś na mnie zatrąbi. Mówię sobie: "pomyliłeś się chłopie, ale jedziesz - oby tak dalej" :) Potrafię być dla siebie łagodny.

Teraz zupełnie nie przejmuję się tym, jak wygląda rozkład najbliższego skrzyżowania. Nie boję się tego. Po prostu czekam, a gdy się na nim pojawię podejmuję decyzję - ani za wcześnie, ani za późno. Nie dręczę się tym, co się może wydarzyć za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów.

To moje doświadczenie pozwala mi wierzyć, że kiedyś tak samo będzie w każdej sferze mojego życia. Nie będę się martwił o to, co będzie jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok.

Chciałbym jednak nie przechodzić ponownie tej walki z lękami. Pragnę się z nimi pojednać.