Internet, IT, SEO, Finanse, Design w przystępny sposób

Strona główna > Na Luzie > Magdę poznałem w pierwszej klasie podstawówki....

Magdę poznałem w pierwszej klasie podstawówki....

Sobota 11 maja 2013, przez admin

Magdę poznałem w pierwszej klasie podstawówki. Pierwsze miesiące w szkole były pełne negatywnych emocji dla nieśmiałego chłopca. Wyobraźcie sobie, proszę. Ja sam, bez rodziców, wśród obcych dzieci. Zupełnie nowe otoczenie, większa dyscyplina.

No i ten mój odwieczny sen o realizowaniu wszystkiego, co się ode mnie wymaga. Musiałem równo malować szlaczki, a później literki w zeszycie. Trzeba było nauczyć się wreszcie płynnie czytać. Nie lubiłem czytania. Gdy w przedszkolu czytały nam przedszkolanki, ja zawsze gubiłem się w fabule w połowie i odlatywałem myślami gdzieś daleko. A teraz trzeba było wreszcie nauczyć się czytać samodzielnie. Musiałem zapamiętać co trzeba przynieść na zajęcia plastyczne, techniczne. Tylko jak zapamiętać, skoro nie potrafię tego sobie zapisać? Byłem przerażony. Wiedziałem, że muszę przynieść wszystko, co konieczne, bo inaczej będę musiał kogoś poprosić o pożyczenie. A to przecież straszny problem. Tak więc każde "potknięcie" w drodze do otrzymania wykształcenia podstawowego okupione było olbrzymim lękiem, co najczęsciej skutowało publicznym płaczem.

Tak więc stałem się najbardziej grzecznym i zarazem najbardziej płaczliwym dzieckiem w całej szkole. Kolegów to irytowało, koleżanki intrygowało :) Miałem więc przez całą podstawówkę najlepszy kontakt z dziewczynami - pod warunkiem, że mnie nie onieśmielały :)

Magda była koleżanką niezwykłą. O całe niebo bardziej skrupulatną, dokładną, inteligentną. Najlepiej się uczyła. Ja byłem zawsze ten drugi - za to pierwszy wśród chłopców :) Bardzo mi imponowała. Lubiłem ją. Ale rzadko z nią rozmawiałem. Miałem swoje sympatie i im poświęcałem swoje myśli. Magda była chodzącym ideałem - boginią, z którą nie jestem godny rozmawiać :) Tak więc przez 8 lat nauki nasze drogi się raczej nie zbiegały. No może pod koniec szkoły - zapisałem się na kółko polonistyczne, bo Ona tam była :)

Poszliśmy do tego samego liceum. Ona do klasy humanistycznej, ja oczywiście do matematyczno - fizyczej. Minął pierwszy rok, wakacje. W połowie sierpnia spotkałem się z kolegą z klasy (który był Jej sąsiadem) i tak się złożyło, że zaczęliśmy rozmawiać o Magdzie. Niby nic wielkiego - zwykła rozmowa.

Po rozmowie, wieczorem wracałem sobie spacerem do domu i nagle zauważyłem, że nie mogę się doczekać, aż Ją zobaczę. Byłem zauroczony. Niby nic nowego - wcześniej wiele razy ulegałem takim uczuciom.

Niestety nie mijało. Z dnia na dzień brnąłem w swoim zauroczeniu coraz bardziej. Bałem się tylko, żeby się nie dowiedziała, co do Niej czuję. Widywałem ją tylko na przerwach - to była jedyna motywacja, żeby chodzić do szkoły. Uwielbiałem mówić Jej "cześć" - ale tylko wtedy, gdy szła w przeciwnym kierunku. Gdy spotykałem ją w drodze do szkoły, zawsze zwalniałem kroku, żeby tylko nie musieć z nią rozmawiać. Tak trwało to 3 lata. Chyba tylko raz z Nią rozmawiałem - oczywiście to nie ja rozpocząłem rozmowę. Odczuwałem błogi stan, gdy słyszałem Jej głos. Miała piękny grymas twarzy, gdy się uśmiechała. Do tej pory mam przed oczami Jej wizerunek.

Ale zauroczenie nie może trwać aż 3 lata? To było coś znacznie większego.

Pod koniec liceum wiedziałem, że to moja jedyna szansa, żeby wydać swoją tajemnicę. Ona pojechała do Poznania. Postanowiłem napisać list. Pisałem głównie nocami, kiedy nikt nie widział. Pisałem, darłem i płakałem na zmianę. Żaden list do Niej nie dotarł.

Przez kolejne 5 lat próbowałem zniszczyć to moje uczucie. Probowałem usilnie zainteresować się innymi kobietami - ale zawsze wracałem myślami do mojej Magdy. To już 9 rok.

A ja nadal o Niej myślę. Jest jak narkotyk. Chyba mogę żyć bez kobiety, byle tylko żywić się myślami o mojej Magdzie.

Nie widziałem Jej od 2 lat. Dzięki temu mogę w miarę normalnie funkcjonować.

Chciałbym Jej wszystko wykrzyczeć. Tylko po co? Pewnie za kilka miesięcy wyjdzie za mąż, może już wyszła. Po co mam Jej to mówić? Chyba lepiej karmić się żalem, że straciłem kogoś ważnego w życiu i mieć nadzieję, że znajdzie się kiedyś Kobieta, która Jej chociaż dorówna.